wtorek, 7 lipca 2020

To nie jest do diabła love story tom 2-Julia Biel

Nie przepadam za polskimi książkami, które są obyczajówkami, romansami albo młodzieżówkami. Już nie raz się na nich przejechałam i teraz podchodzę z większą rezerwą. Ale akurat z drugim tomem To nie jest do diabła love story tak nie było. Już w pierwszym części przekonałam się, do czego Julia Biel jest zdolna i do tego podeszłam bez obaw.

Autor: Julia Biel
Tytuł: To nie jest do diabła love story tom 2
Wydawnictwo: Media Rodzina
Liczba stron: 378
Data wydania: 17.06.2020
Gatunek: literatura młodzieżowa

Ella – jest niczym crème brûlée – w środku rozpływająca się słodycz zamknięta pancerzykiem ze skarmelizowanego cukru.

Jonasz – jak każdy pewny siebie facet – ma nieodparty urok, zwierzęcy magnetyzm i… zawyżone mniemanie o sobie.

Coś, co Ella i Jonasz zmyślili na poczekaniu, urosło do rozmiarów piramidalnego kłamstwa i teraz żyje własnym życiem. Trudno stawiać wygórowane żądania, kiedy najlepsza przyjaciółka chce cię pogrzebać żywcem w twoim własnym szczęściu, a wszechświat odmawia współpracy. Zwłaszcza gdy się okazuje, że zakochanie to najkrótsza droga człowieka do autodestrukcji, a przełączenie się w tryb stand-by i wylot na amerykańskie wesele może ludzi albo do siebie zbliżyć, albo pchnąć do zbrodni.

Opis pochodzi od wydawcy-sama nie dałabym aż tak dobrze opisać tego tomu :P

,,Capaldi śpiewa o jakimś SOMEBODY. Ale ja nie chcę SOME BODY tylko YOUR BODY."

 Zwykle w recenzjach nie zwracam na to uwagi, ale tutaj muszę. Wielki szacunek i wdzięczność za takie łączenie się okładek i grzbietów. 
Cudowne są też dedykacje! Gdy widzę takie słowa, napisane osobiście przez autorkę, od razu bardziej chce mi się czytać. Poza tym Julia Biel z instagrama wydaje mi się taką świetną, zabawną i ciepłą osobą, że chętnie bym ją wyściskała. Ale to tyle z zachwalania autorki i lepiej przyjrzyjmy się samej książce.

,,Zakochanie było najkrótszą drogą człowieka do autodestrukcji."

Ale się przy tym świetnie bawiłam! Humor Julii Biel mi odpowiada i cały czas uśmiechałam się szeroko do kartek. Poważnie, nie czytajcie lepiej tego w miejscach publicznych, bo uprzedzam, że możecie niekontrolowanie się roześmiać albo uśmiechać później do siebie. A wątpię, żeby ludzie zrozumieli, że właśnie była urocza scena między Ellą a Jonaszem.

W dodatku jest to idealna książka na lato. Takiego czegoś szukam właśnie na upalne dni, kiedy mózg mi paruje. Styl autorki jest bardzo młodzieżowy, wplata sporo angielskich zwrotów. Mnie osobiście to nie przeszkadza, jakby nie było, nadal należę do tej grupy wiekowej. Na szczęście nie jest to takie bezpodstawne. Ella ma rodzinę w Stanach i wybiera się tam z Jonaszem na ślub kuzynki. Więc mam wrażenie, że takich zwrotów jest jeszcze więcej niż w poprzednim tomie, ale są jeszcze bardziej na miejscu.

Co do relacji bohaterów, to nie oszukujmy się, większość nieprzyjemnych sytuacji ani kłótni nie wydarzyłaby się, gdyby ze sobą rozmawiali. Ale zauważyłam, że w wielu książkach taka opcja nie istnieje. Za to chemia między bohaterami była i to świetna! A co świadczy o książce lepiej niż to, że razem z Ellą i Jonaszem przeżywałam każdą rozmowę i zbliżenie. Z tego też powodu miałam czasami ochotę potrząsnąć Ellą. Uwielbiam ją, ale w tej części jej odwaliło. Ja sama już do końca nie rozumiem, co się miedzy nimi zadziało. Widać, że Jonasz bardzo się stara i mu zależy. A przynajmniej w drugiej połowie, gdzie nie strzela fochów. Bo w jego przypadku również nie można powiedzieć, żeby zawsze zachowywał się jak osoba dorosła.

Ale poważnie, istnieje takie coś jak rozmowa. Wbrew pozorom często rozwiązuje różne problemy między ludźmi. Ella, Jonasz, weźcie moją sugestię pod uwagę, bo gwarantuję, że potrafi zdziałać cuda :P

Bardzo podobał mi się wątek podróży i dla mnie osobiście mogłoby być go jak najwięcej. Ja ogólnie mam słabość do książek, w których bohaterowie przemieszczają się, jadą gdzieś, podróżują, więc to było oczywiste, że za to dostanie już na starcie dodatnie punkty. No i w dodatku są to Stany.

,,To musiało być jakieś dziwne spięcie gdzieś w mózgu-obca osoba pojawia się znienacka na mojej drodze, a ja uważałem ją teraz za najśliczniejsze, najzgrabniejsze, najmądrzejsze i najbardziej wkurzające stworzenie pod słońcem."

Podsumowując: Uwielbiam! Jest to książka, od której nie mogę się oderwać, dopóki nie poznam końca. Na pewno długo będzie gościła w mojej głowie, a Julia Biel dostała już moje całkowite zaufanie w kwestii książek i będę sięgała w ciemno.

Moja ocena: 8/10















niedziela, 5 lipca 2020

Czytelnicze podsumowanie czerwca

Czerwiec z początku był ciężkim miesiącem, ale koniec końców zdałam wszystkie egzaminy i rozpoczęłam wakacje. Nareszcie! Wiem, że zdalna nauka miała również swoich zwolenników, ale dla mnie osobiście była to męczarnia i bardzo nie chciałabym, żebym za kilka miesięcy musiała to powtarzać. Zaczynając od trudności ze zrozumieniem wszystkiego samemu, a kończąc na problemach z kontaktem z nauczycielami. Ale teraz na szczęście nie muszę już o tym myśleć i wreszcie mogę zająć się innymi sprawami. Jak choćby nadrobieniem mojego wielkiego stosu hańby, który piętrzy się przy łóżku.

CO PRZECZYTAŁAM?
W czerwcu wszystkie książki były naprawdę dobre. Postawiłam bardziej na lżejsze młodzieżówki czy romansy, ale i tak jestem zadowolona. Znalazły się wśród nich prawdziwe perełki. I tak się złożyło, że znacznej większości wstawiłam recenzje, więc ograniczę się jedynie do wstawienia do nich linków, już bez zbędnego opisywania.

1. Czego ci nie mówię-Yasmin Rahman
Link do recenzji: KLIK
Czego ci nie mówię (Yasmin Rahman) książka w księgarni TaniaKsiazka.pl

2. Dream again-Mona Kasten
Link do recenzji: KLIK
Dream again (Mona Kasten) książka w księgarni TaniaKsiazka.pl

3. Podróż nieślubna-Christina Lauren
Link do recenzji: KLIK

4. To nie jest do diabła love story tom 2-Julia Biel
Recenzja pojawi się niedługo
To nie jest, do diabła, love story! Tom 2 - Biel Julia | Książka w ...

5. Dziesięć tysięcy drzwi-Alix E. Harrow
Link do recenzji: KLIK


6. Ocalało tylko serce-Klaudia Bianek
Link do recenzji: KLIK

Ocalało tylko serce - Bianek Klaudia | Książka w Sklepie EMPIK.COM
7. Gołąb i wąż-Shelby Mahurin

czwartek, 2 lipca 2020

Ocalało tylko serce-Klaudia Bianek

Ocalało tylko serce jest trzecią książką tej autorki, którą miałam okazję czytać. Oprócz tego na moim koncie jest jeszcze Jedyne takie miejsce, które niekoniecznie mnie przekonało i Najcenniejszy podarunek, który mnie zachwycił. Jak więc na tle tych powieści wypadło Ocalało tylko serce?

Autor: Klaudia Bianek
Tytuł: Ocalało tylko serce
Wydawnictwo: We need YA
Liczba stron: 384
Data wydania: 25.03. 2020
Gatunek: Literatura młodzieżowa

Klara to delikatna, bystra dziewczyna o dobrym sercu. Dużo czasu spędza przy nauce, jednak w wolnym czasie uwielbia rysować. Pewnego razu, gdy wpada na kolację do rodziców, poznaje Aleksandra-syna przyjaciół swoich rodziców. Ten tajemniczy z pozoru gburowaty mężczyzna z początku nie przekonuje jej do siebie.
Aleksander mimo młodego wieku wiele przeszedł. Po wypadku odciął się od świata i otoczył murem, przez który przepuszcza jedynie nielicznych. Jednak tę dwójkę coś do siebie ciągnie i ich ścieżki przecinają się jeszcze wiele razy.

,,Była dobrem, którego nigdy w życiu nie spodziewałbym się już spotkać. Była szansą na wyjście z mroku własnych lęków, uprzedzeń, kompleksów. Była nadzieją na kolejny lepszy dzień..''

Mimo że książka należy do cyklu Jedyne takie miejsce, to nie jest koniecznie czytanie po kolei. Były jakieś drobne nawiązania i spotykamy bohaterów z poprzedniej części, ale nie powinno sprawiać to większych problemów.

Na pewno podobało mi się bardziej niż jej poprzednik. Chociaż motyw wczesnego macierzyństwa był ciekawy, tak sama Lena, jak i Alan mnie nie przekonali. Tutaj było inaczej. I jeśli w kwestii Klary musiało minąć trochę czasu, zanim ją doceniłam, tak tajemniczy Aleks skradł moje serce od razu.

Lubiłam opisywanie jego emocji. Podobało mi się przedstawienie tego, jak cierpiał po wypadku, ale mimo to, nie żałował, że postąpił tak, a nie inaczej. Naprawdę był bohaterem i to w nim doceniałam.
Do Klary z początku podchodziłam z rezerwą, ale koniec końców udało się jej mnie przekonać. 

Akcja jest spokojna. Wszystko toczy się nieśpiesznie. Mają czas na poznanie się. W międzyczasie zamykają inne rozdziały miłosne w swoim życiu. Dla Aleksa jest to bolesne, za to Klarze, mimo że nie przychodzi to łatwo, nie sprawia to tyle cierpienia. Od jakiegoś czasu czuła, że jej obecny chłopak nie jest tym, czego szuka. Nie czuła tego samego.


,,Dał mi odłamek siebie, ale zaraz spakował całą resztę i odsunął się, nie pozwalając poznać go bardziej.''

Zabrakło mi trochę humoru. Jakoś miałam wrażenie, że oboje byli strasznie sztywni. I w porządku, rozumiałam, że nie każdy musi sypać żartami jak z rękawa, ale mam wrażenie, że jakiś humor od czasu do czasu sporo by dodał. Nie wiem, czy mi to po prostu umknęło, ale nie mogę sobie przypomnieć teraz żadnych żartów między tą dwójką. A przecież nie z samych emocji książka się składa.

Podobało mi się przedstawienie zmaganie się ze swoimi problemami i burzenie muru, którym otoczył się Aleksander. Momentami naprawdę chwytała za serce. Co jak co, ale opisywać emocje i uczucia to autorka potrafi.

sobota, 27 czerwca 2020

Dziesięć tysięcy drzwi-Alix E. Harrow.

Dziesięć tysięcy drzwi to debiut Alix E. Harrow. Szczerze mówiąc aż trudno mi uwierzyć, że ta autorka nie ma już na koncie mnóstwa innych, równie świetnych powieści. Bo ta książka to zdecydowanie coś, co warto przeczytać.

Tytuł: Dziesięć tysięcy drzwi
Autor: Alix E. Harrow
Wydawnictwo: IUVI
Liczba stron: 458
Data wydania: 27.05.2020
Gatunek: Fantastyka

January Scaller mieszka w olbrzymiej rezydencji bogatego pana Locke'a. Jej tata został zatrudniony przez niego i jeździ po całym świecie, wyszukując mu różnych ciekawych eksponatów. January jest co prawda otoczona opieką,, ale czuje, że to nie jej miejsce. Ma wrażenie, że sama niewiele różni się od tych osobliwych artefaktów, kolekcjonowanych przez pana Locke'a. Wszystko zmienia się, gdy natrafia na książkę. Jest spowita magią, opowiada o miłości, przygodzie i Drzwiach, przez które można przechodzić do innych światów. Powoli January zaczyna rozumieć jak bardzo ta książka, jest powiązana z jej własnym życiem.

,,Dla intelektualistów i ludzi wyrafinowanych temat prawdziwej miłości jest zazwyczaj pretekstem do drwi-udają oni, że to jedynie urocza bajeczka, którą karmi się dzieci i młode panny, i w związku z tym należy ją traktować z przymrużeniem oka, jak czarodziejskie różdżki czy szklane pantofelki Kopciuszka. Żal mi tych ludzi, ponieważ wiem, że gdyby kiedykolwiek zaznali, czym jest prawdziwa miłość, nie wygadywaliby takich głupot."

Akcja jest w formie pamiętnika Jaunary, zaczynając się od jej dzieciństwa w posiadłości pana Locke'a. Drugą perspektywą jest książka, którą pewnego dna znajduje i którą systematycznie czyta, o tytule Dziesięć tysięcy drzwi. 

Akcja dzieje się w XX wieku. I jest to świetnie pokazane! Nienachalnie, ale da się zauważyć nieco inne traktowanie kobiet, jak i osób o innym kolorze skóry. January również jako dziecko, które nie miało białej skóry, była inaczej traktowana, ale pieniądze pana Locke'a to zminimalizowały.

Jest tu tak mnóstwo wątków, przesłań, znaczeń, że nawet nie wiem, od czego zacząć. Miłość, przyjaźń, dorastanie bez rodziców, potrzeba bycia kochanym, rasizm. Można by o tej powieści mówić i mówić, doszukiwać się nowego wydźwięku, czy rozwarstwiać różne problemy w niej przedstawione, a tematy długo by się nie kończyły.

Mnie niesamowicie interesował wątek relacji January z panem Locke'em. Była specyficzna. Pan Locke poniekąd zastępował jej wiecznie nieobecnego ojca, ale nie dawał jej mimo wszystko tyle miłości, ile potrzebowałaby dorastająca dziewczynka. Później gdy January zamienia się w nastolatkę i dowiaduje się coraz to nowych faktów, robi się jeszcze ciekawiej.

Dla mnie jest to ogromny powiew świeżości. Historia jest angażująca i niebanalna. Mogłoby się wydawać, że nie da się stworzyć interesującej, a zarazem oryginalnej fantastyki, bo wszystko już było, ale Alix E. Harrow udowadnia, że jednak można. Ja czegoś takiego jeszcze nie czytałam. Ta podróż między światami, narracje, Drzwi-to wszystko wydawało mi się takie intrygujące.

Oczarował mnie styl autorki. Pomysł z różnymi światami i Drzwiami między nimi był świetny.

Oprócz tego między kartkami dzieje się niesamowita historia miłosna. Nie z tych oklepanych i nudnych. Tutaj zakochani dosłownie przemierzali świat ( i to nie jeden!) żeby się odnaleźć. Obserwowanie tego było czymś niesamowitym. Ale nie była to jedyna miłość w tej książce, bo była jeszcze miłość rodzicielska z pewnością warta uwagi.

W pewnym momencie byłam tak zaaferowana historią, że zaczęłam czuć się, jakby te wydarzenia miały miejsce naprawdę. Kurczę, autorka pisała to tak dobrze, że przekonała mnie w istnienie Drzwi :P A to jest wyzwanie! A niektóre bezpośrednie zwroty do czytelnika sporo dawały.

,,Prawdziwa miłość, wbrew temu, co twierdzą różni nierozważni poeci, nie wydarza się samorzutnie; nie jest czymś , co się przydarza, lecz raczej czymś, co jest i zawsze było. Nie natrafiamy na miłość, lecz ją odkrywamy."

Podsumowując: To było niesamowite przeżycie. Wiem, że ta książka z pewnością długo będzie gościła w mojej pamięci. Ale naprawdę, Alix E. Harrow odwaliła kawał dobrej roboty. Musicie przeczytać to sami i na własnej skórze się przekonać!

Moja ocena: 9/10

Za książkę bardzo dziękuję wydawnictwo IUVI