czwartek, 1 kwietnia 2021

Podsumowanie lutego i marca


CO SIĘ U MNIE DZIAŁO?

Zrobiłam sobie nieplanowaną przerwę od instagrama i bloga, która wynikała po części z tego, że nie chciało mi się nic wstawiać, a po części, bo miałam ogromny zastój czytelniczy. Może po ilości przeczytanych książek nie będzie to tak widoczne, bo jest naprawdę niezła, ale przez cały koniec lutego i dwa pierwsze tygodnie marca nie skończyłam żadnej książki. Dopiero drugą połową mocno nadrobiłam. Najciekawsza książkowa rzecz, która się zdarzyła, to powiększenie półek na książki. Dokładnie rok temu miałam robione pierwsze półki, a teraz doszła kolejna kolumna. Przez 2020 rok naprawdę przesadzałam z ilością kupowanych książek, chociaż z ulgą stwierdzam, że mniej więcej połowę z nich dostałam. 
Udaje mi się też wytrzymywać w swoim noworocznym postanowieniu i od stycznia nie kupiłam żadnej książki. Jest to znacznie łatwiejsze, gdy się siedzę ciągle na instgramie i nie śledzę nowości. 
Możecie sobie porównać wygląd tych półek. Pierwsze zdjęcie jest z mojego instagrama z zeszłego marca, a drugie pokazuje, jak to aktualnie wygląda. 



PRZECZYTANE KSIĄŻKI-LUTY
W lutym przeczytałam 7 książek. Z czego 3 znajdowały się na moim tegorocznym TBR'rze. Skończyłam też dwie serie, przeczytałam jeden reportaż i jedną książkę wojenną. 

1. Złodziejka książek-Marcus Zusak
 2. Żółwie aż do końca-John Green
3. Dwór szronu i blasku gwiazd-Sarah J. Mass
4. Twoja światłość-Annalie Grainger
5. Żniwiarz.Czarny świt-Paulina Hendel
6. Z miłości? To współczuję-Agata Romaniuk
7. Przypadkowy narzeczony-Denise Grover Swank

Generalnie luty nie był zły, wręcz przeciwnie, zaczął się naprawdę świetnie, bo już w pierwszych dwóch dniach przeczytałam Żółwie aż do końca i ostatni tom Dworów. Tylko że obie te książki okazały się słabe. Upewniłam się tylko w przekonaniu, że nie lubię Greena i zaczynam wyrastać z Dworów. Złodziejkę książek przeczytałam właściwie jeszcze w styczniu, ale nie wiem czemu, nie znalazła się w tamtym podsumowaniu. Więc przez resztę, około 25 dni lutego męczyłam pozostałe 4 książki, które jednak już bardziej mi się podobały. Z pozostałych 4, tylko Przypadkowy narzeczony okazał się niewypałem. 

PRZECZYTANE KSIĄŻKI-MARZEC
Jak widać, liczba jest naprawdę dobra. 10 książek czytam zwykle w naprawdę dobre miesiące, czy nawet wakacje. Aż trudno uwierzyć, że przez pierwsze dwa tygodnie, nie skończyłam żadnej z nich. Ale spokojnie, to wszystko zasługa romansów i młodzieżówek, które czytałam w jeden wieczór.

poniedziałek, 22 lutego 2021

Twoja światłość-Annalie Grainger

Szesnastoletnia Lil jest zrozpaczona zaginięciem swojej starszej siostry. Od czterech miesięcy nie daje znaku życia, ale nastolatka nie traci nadziei i jest pewna, że niedługo się odnajdzie cała i zdrowa. Gdy w burzowy dzień wychodzi z domu, na ulicy spotyka leżącą ranną dziewczynkę. Alice wyróżnia się nietypowym ubiorem, zachowaniem czy sposobem mówienia. Lil chce jej pomóc kierowana wyrzutami sumienia, że swojej siostrze nie dała rady. Ale szybko się okazuje, że nowa znajoma ma z Mellą jeszcze więcej wspólnego niż początkowo mogło się wydawać...Alice do niedawna należała do tajemniczej wspólnoty nazywanej Siostrzeńcem Światłości. Tylko dlaczego się ukrywa? I przed kim-lub przed czym ucieka? Lil próbuje dociec do prawdy i przy okazji znaleźć coś, co pomoże doprowadzić ją do siostry. Nie wie tylko, w jakie wielkie niebezpieczeństwo się wplątuje. 

Autor: Annalie Grainger
Tytuł: Twoja światłość
Wydawnictwo: YA!
Liczba stron: 357
Data wydania: 10 luty 2020
Gatunek: thriller młodzieżowy

Chociaż thrillery są jednym z moich ulubionych gatunków, po te młodzieżowe nie sięgam często. Te od Sue Wallman były dla mnie ogromnym zawodem i oba, które czytałam miały nieszczęście trafić do listy najgorszych książek roku. Ale za to dwa, które przeczytałam od Natashy Preston, bardzo mi się podobały. Nawet jeśli romans był niemal na równi z wątkiem przewodnim. Annalie Grainger właśnie fajnie udało się to zrównoważyć. Główna bohaterka Lil mimo wyraźnej sympatii do chłopaka nie traci głowy i nadal na pierwszym miejscu jest siostra. Większość kontaktów romantycznych jest po prostu urywana, więc nawet jeśli cały czas męski bohater jest obecny i kręci się gdzieś obok Lil, nie musicie się martwić o zbyt nachalny romans.

,,Ta myśl była przerażająca. Nie wierzyć w żaden wielki plan, godzić się, z tym że ty i wyłącznie ty odpowiadasz za własny los-tego właśnie Mella zawsze najbardziej się bała. Pragnęła poczucia bezpieczeństwa. Nie: pragnęła kogoś, czegoś, na co mogłaby zrzucić odpowiedzialność, kiedy coś jej się nie udaje." 

Zdecydowanie plusem jest temat sekty, pokazane jest, jak funkcjonuje, pozyskuje nowych członków i jasno widać niektóre z jej cech. Co jakiś czas są rozdziały ze środka tego Siostrzeństwa, więc mamy dwa spojrzenia, bo niektórych rzeczy dowiadujemy się też od Alice. Powiem wam, że chociaż od dawna uważałam to za interesujący temat, tak jednak po przeczytaniu tej książki zdecydowałam się poszperać trochę w internecie i jeszcze pogłębić swoją wiedzę.

Akcja jest naprawdę szybka, bo co ciekawe, trwa zaledwie jedną dobę. Na początku szczególnie podobał mi się klimat, który jeszcze bardziej nasilał ten dreszczyk emocji. Wielokrotnie było zaznaczone, na jakim odludziu mieszkają. Nie mają sąsiadów, wszędzie wokół pola i góry, a od najbliższego dużego miasta dzieli ich 60 kilometrów. Gdyby tego było mało, tego dnia jest ogromna ulewa, która sprawia, że nie wszystkie drogi są przejezdne, a telefony stacjonarne niedostępne. A w tym wszystkim zjawia się tajemnicza dziewczynka, która przez samą swoja obecność wywołuje gęsią skórkę. Pierwsza część wywoływała niepokój i niepewność, gdy wokół szalała burza, a my właściwie nie wiedzieliśmy, kim jest Alice. Wbrew pozorom to druga połowa, gdzie akcja zaczęła się rozjaśniać i mieliśmy jeszcze większy wgląd do sekty, ciekawiła mnie mniej.

,,Poczuła w sobie ciepło, które nie pochodziło od łagodnych promieni, ale gdzieś z jej wnętrza. I uświadomiła sobie, co to takiego. To była miłość.-To coś wyjątkowego i drogocennnego- powiedziała Siódma-i kiedy się to znajdzie, trzeba się tego trzymać i nigdy nie puszczać."

Lil nie była tu najlepszą bohaterką, chociaż nie mogę powiedzieć, że jej nie lubiłam. Była jedynie trochę...mdła. Taka miła, przyjemna osoba, ale nic więcej. Za to Alice była świetna! Inteligenta, chociaż zagubiona i zdezorientowana światem na zewnątrz. Zastanawiam się tylko, czy dziewczynce, która od lat była w sekcie naprawdę tak łatwo byłoby zakwestionować wpajane jej wartości i uświadomić sobie, że może to wcale nie jest jedyna słuszna prawda. 

 Bardzo podobała mi się mama Lil! Mimo że praktycznie nie występuje, to uważam, że świetnie została stworzona jej postawa wobec zaginięcia Melli. Wydała mi się taka ludzka i naturalna. Tym bardziej że Lil przyjęła zupełnie inne podejście. Nie można było odczuć jej załamania, ponieważ nie traciła nadziei. Jej ulubionym zajęciem stało się odświeżanie strony internetowej o Melli, co spowodowało, że odsunęła się od ludzi, nawet od najlepszej przyjaciółki.

Moja ocena: 8/10

Kontakt: zacisze.ksiazkoholiczki@wp.pl

poniedziałek, 8 lutego 2021

Mroczny wymiar-Anette Marie

Clio to nimfa o królewskim pochodzeniu żyjąca wśród ludzi. Nie może wrócić do rodzinnego królestwa, póki unosi się nad nim widmo wojny. Pewnego dnia pojawia się jednak szansa na powrót do Nadziemia i niewidzianej dawno rodziny.


Aby znów znaleźć się w swoim świecie, Clio powinna najpierw wykonać bardzo trudne zadanie. Musi
wyruszyć w podróż do Podziemia i wykorzystać swe niezwykłe umiejętności, żeby wykraść śmiercionośne zaklęcie, które uratuje jej kraj przed zagładą.

Lira jest mistrzem magii, to on konstruuje najlepsze zaklęcia w Podziemiu i jemu przypada w udziale oprowadzenie nowej kontrahentki oraz sfinalizowanie transakcji. To jego nimfa będzie musiała oszukać, by wykraść potrzebne zaklęcia. Jednak jej idealny plan zaczyna się sypać, ponieważ mistrz jest bardzo niebezpieczny i niespotykanie piękny. Oprócz tego jego mocną bronią jest zdolność uwodzenia.

Autor: Anette Marie
Tytuł: Mroczny wymiar
Wydawnictwo: Young
Liczba stron: 422
Data wydania: 24 stycznia 2020
Gatunek: urban fantasty młodzieżowa

Początek jest o wiele słabszy niż dalsza część książki, dopiero później robi się ciekawie. Wydawało mi się, że nie polubię bohaterów, ale źle ich oceniłam i z każdą stroną, moja sympatia do nich stopniowo rosła. Clio okazała się bardziej delikatna, niż myślałam, lojalna i waleczna. A  Lira, mimo że był demonem, nie był stworzony do robienia śmiercionośnych zaklęć, w których specjalizowała się jego rodzina. Mimo wielkiemu talentu był wyrzutkiem i marzył jedynie o tym, by uciec. 

Akcja jest szybka, gdy już się na dobre rozkręciła, to nie ma żadnych przestoi. Mimo że jest to nowy świat, nie ma wielu obrazowych opisów. Język jest młodzieżowy, prosty. Jest dużo walki, rzucania zaklęć, ucieczek.

Motywy w książkach nieba i piekła, czy w tym przypadku Nadziemia i Podziemia, nie są moimi ulubionymi. To nie moje klimaty, ale za to wątek magii i mocy Clio oraz Liry bardzo mi się podobał. Był dobrze zrobiony i wykorzystany. W przeciwieństwie do świata oraz polityki. Są serie, gdzie już na początku zostajemy zagłębieni w intrygi polityczne, świat jest niesamowicie rozległy, a bohaterowie na każdym kroku odkrywają coraz to nowe tajemnice. To nie ta książka. Polityka jest bardzo istotna, wszystko się do niej sprowadza, jest przyczyną misji Clio, a wiemy o niej tyle, co nic. Raz, na początku było wyjaśnione, czemu na nadziemiem wisi widmo wojny i czemu potrzebują tego zaklęcia. I właściwie to tyle. 

Jest to urban fantasty, gdzie jest ziemia, nadziemie i podziemie, ale nie jest to bardzo odczuwalne. Na początku, owszem, bo wszystko zaczęło się na ziemi. Ale gdy akcja zeszła do podziemia, została tylko magia. Przypuszczam, że w wyniku pewnych zdarzeń z końca tego tomu, dopiero w następnym będzie można odczuć ten współczesny świat.

Uważam, że pewne rzeczy są jeszcze niedopracowane, albo niewystarczająco rozwinięte. Więc na pewno dam szansę Anette Marie jeszcze w kolejnych tomach, gdzie może się bardziej wykaże. Polemizowałabym z napisem na tyle okładki, że jest to jedna z najlepszych serii urban fantasty na świecie, ale na tyle mnie zaciekawiła, że sięgnę po drugi tom. 

Moja ocena:7/10

Kontakt: zacisze.ksiazkoholiczki@wp.pl

środa, 3 lutego 2021

Czytelnicze podsumowanie stycznia

CO PRZECZYTAŁAM?

Był to dobry miesiąc. Udało mi się przeczytać 11 książek, z tego kilka, do których przymierzałam się już od bardzo dawna. I większość była naprawdę dobra!

1.Franco-Kim Holden

Cieszę się, że wreszcie mogę zakończyć tę serię. Ani Gus ani Franco nie okazał się lepszy od Promyczka, ale nawet tego nie oczekiwałam. Muszę przyznać, że początek mnie zraził, ale im dalej tym było lepiej. Nie sądzę, że zostanie ze mną na dłużej, nie tak jak pierwsza część, ale nadal nie zmieniam zdania i nie ujmuję Kim Holden umiejętności pisania niesamowicie poruszających powieści.

2. Dwór skrzydeł i zguby-Sarah J.Mass
A z przeczytania tej książki jestem jeszcze bardziej dumna, niż w przypadku Franco. Ma ponad 800 stron, więc było to wyzwanie. Lubię książki Sarah J. Mass, ale cieszę się, że do skończenia tej serii został mi tylko cienki Dwór szronu i blasku gwiazd. Naprawdę dobrze mi się to czytało, szczególnie pod koniec, gdzie było mnóstwo zwrotów akcji i nie zdążyłam się pozbierać po jednym, a autorka już serwowała następny. Ale zauważyłam nieco więcej wad i minusów, niż przy pierwszym podejściu do tej książki półtora roku temu. 

3 i 4. Opowieści z narni-C.S.Lewis
Chyba nie rozumiem fenomenu Opowieści z Narnii. Jako dziecko podobał mi się film, ale dopiero teraz postanowiłam zapoznać się z pierwowzorem. I nie zachwycił mnie. 

5.Żniwiarz. Droga dusz-Paulina Hendel
Było zdecydowanie lepiej niż w 3 tomie, który przemęczyłam. Tutaj było coś nowego, czego Paulina Hendel jeszcze nam nie pokazała. I podobało mi się to. Chociaż uważam, że ta seria mogłaby się już zakończyć, trochę mnie nuży i ostatni tom chcę bardziej przeczytać, żeby móc wreszcie ją zakończyć, niż że faktycznie mnie tak ciekawi. 

6. Truly-Ava Reed

7. Więcej niż słowa-Brigid Kremmer
Sięgniecie po nią, było całkowicie spontaniczne, ale nie żałuję. Przeczytałam w dwa dni. Cieszę się, że Rev doczekał się własnej książki, bo jego historia zaciekawiła mnie już w Listach do utraconej. Podobała mi się relacja Reva i Emmy. Z początku była bardzo niewinna i nieśmiała, bo oboje byli niepewni, ale również skrzywdzeni i otwieranie się na drugą osobę, sporo ich kosztowało. Brigid Kremmer porusza tu naprawdę mnóstwo ciężkich tematów i mimo ich ilości, wcale nie mam wrażenia, że niektóre potraktowała zbyt pobieżnie. Jasne, nie dała rady rozwinąć ich wszystkich, ale też nie czuję niedosytu. 

8.Dla jej dobra-Ellen Marie Wiseman
Kolejna świetna książka Ellen Marie Wiseman. Uważam, że ta autorka ma naprawdę świetne pomysły, jej książki mają niesamowity klimat XX wieku, są poruszające i wzruszające. Trudno mi stwierdzić czy ta jest lepsza czy To, co zostawiła, bo obie mnie zachwyciły. Tutaj na pewno nie było tych minusów, na które zwróciłam uwagę przy poprzedniej książce. Czyli obie perspektywy, i Lilly i Julii były równie dobre. Tak samo jak wątki romantyczne, bo nie było ciągniętych na siłę. Były delikatne i miały coś na celu. I powiązanie obu historii, tutaj było bardzo ścisłe i myślę, że to o wiele lepiej się czytało, bo w przypadku To,co zostawiła, trochę się zawiodłam. 

9.To tylko przyjaciel-Abby Jimenez
Sięgając po tę książkę, absolutnie nie spodziewałam się tylu emocji, ile mi zafundowała. Niech was nie zwiedzie kolorowa okładka z uśmiechniętymi ludźmi, bo nie jest to głupiutki romans. Ma ważny wątek w tle, a później wydarzenia toczą się w zaskakującym kierunku, że łatwo można się wzruszyć i uronić kilka łez. Polubiłam też bohaterów, uważam, że byli dobrze wykreowani, chociaż Kristen nie raz irytowała swoim niezdecydowaniem i uporem, który był bezsensowny i krzywdził i ją i Josha. 

10.Szept-Lynette Noni

11.Mroczny wymiar-Anette Marie
Recenzja niedługo

JAK MINĄŁ MI STYCZEŃ I MOJE PLANY NA LUTY
Styczeń był całkiem dobrym miesiącem, w drugiej jego połowie mój humor prawie cały czas poprawiał śnieg! Jak na moje regiony utrzymuje się już naprawdę długo. Pochwalę się też, że dotrzymuję postanowienia i przez cały styczeń nie kupiłam ani jednej książki. Jak widać, powoli kończę niektóre serie. Co prawda nie ma takiej różnorodności gatunkowej, jaką miałam w planach, ale mam zaczęte w formie e-booka jeden reportaż i książkę z literatury faktu, co trochę czasu mi zajmuje, bo zdecydowanie wolę czytać w wersji papierowej. 
W lutym chcę właśnie na pewno skończyć te książki, chętnie zacznę też jeszcze jakiś reportaż. Polubiłam się ostatnio z legimi, chociaż nadal nie jestem wielką fanką e-booków, to wybór książek jest tam ogromny. 


Kontakt: zacisze.ksiazkoholiczki@wp.pl